I wszystko w was ucichnie, przemienia - ostatnie przetrwa moja gra łowiecka !



Edward Jędrzejuk

Edward Jędrzejuk Kliknij by powiększyć w PZŁ jest od 1962 roku, w latach 1981-2000 sekretarz Wojewódzkiej Rady Łowieckiej w Zamościu, był przewodniczącym komisji rewizyjnej koła i prezesem Wojskowego Koła Łowieckiego Nr. 110 "Orlik" w Hrubieszowie, współzałożyciel "Myśliwca Kresowego", korespondent "Łowca Galicyjskiego", odznaczony brązowym, srebrnym i złotym Medalem Zasługi Łowieckiej oraz brązową, srebrną i złotą odznaką "Zasłużony dla Łowiectwa na Zamojszczyżnie". Obecnie myśliwy nie stowarzyszony, autor ponad trzydziestu wierszy o treściach przyrodniczo - łowieckich. Człowiek który poświęca się całą duszą myślistwu nie zapominając patrzeć na nią spojrzeniem wrażliwego na piękno przyrody artysty, a jednocześnie zawsze słóżący radą innym.

Pamięci Janusza

Gdy się lato wypełniło
las był w zieleni
coś się nagle odmieniło
i faktu nie zmieni
      Zostawiłeś swe marzenia
      myśliwskie bajanie
      odpłyneły gdzieś w sytrumieniach
      puszczy rogów granie
Wielkie rowy na północy
smoleńskie głuchary
reportażom dały moc
tajemne moczary
paprotka       Kto zamysły Twe policzy
      fotografie Twoje
      Twoje troski, smak goryczy
      blaski, cienie,znoje.
I zapewne spojrzysz z góry
w biłgorajskie lasy
hen po latach z jakiejś chmury
będą takie czasy
      Czy tu zwierza nie brakuje
      jak rosną muflony
      czy daniele kto hoduje
      czy jest las zielony ?

Tobie Miła

Dziś tobie miła chciałbym dać
gałązkę z wielkiej starej sosny
z kwiatami pól przy tobie stać
wciąż uśmiechnięty i radosny
         Bez ciebie ma myśąliwska droga
         większe rzucała by mi kłody
         smutek koiłaś ma nieboga
         gdy jestem siwy i byłem młody
Pamiętam w torbie kawę, chleb
a także łakoci całe pęty
bym nie zapomniał bez potrzeby
Twych mądrych oczu, ciepłej ręki
akwarelka          Na łebku piasek kładzie dłoń
         machasz nam ręką na rozstanie
         gdy nas wzywała leśna błoń
         i to myśliwskie rozkochanie
W powrotach uśmiech dajesz mi
czuje to miłe powitanie
Gałązkę sosny daję Ci
I nich tak długo pozostanie

Dla Patrona

Patron Hubert obrał sobie
święto w listopadzie
by zwierzynę mógł dać tobie
szczodrze na rozkładzie
          On cię wzywa tu na łowy
          byś stanął w szeregu
          a głos trąbki do dąbrowy
          niech płynie w swym biegu
Uczy także życie lasu
przed puszczą pokory
i szacunku tego czasu
gdy świat kryły bory
          Zwierz potężny żył stadami
          pił wodę z ruczaju
          dzielił bagna z żurawiami
          jesienią i w maju
Brać nam każe z tego daru
ile serce zmieści
napięć, wzruszeń do umiaru
dawnych opowieści
          I niech zacznie druch przemiły
          dawne wspomnienia
          gdzie przygody się rodziły
          słowne polowania.

Lesie Nasz

Któż tak pięknie kładzie wiersze
jak nie las rozkołysany
świt go budzi, blaski pierwsze
oświetlają mrok zaspany
          Kto roznosi leśne wieści
          kto liście porusza
          i powiewem dęby pieści
          gdy w zadumie głusza
Czy to wiosną czy w jesieni
Nasz las las z uroku słynie
w każdą porę twarz odmieni
złotą barwą spłynie
          A zielenie te wcześniutkie
          słońcem wypieszczone
          roześmiane wesolutkie
          wiosną zachwycone
Gdy upalne przyjdą żniwa
a podszycie się rozrośnie
ptasie gniazda pozakrywa
i uśmiechnie się radośnie
          Jesień znów wysypie wrzosy
          spoważnieje stary bór
          gdzieś ulecą drozdów głosy
          ryk jeleni spłynie z gór
A tu chłodzik, dzionek szary
i słoneczka już niewiele
zasłuchał się las ten stary
i przyjaciół jego wiele.