Humory dowcipy myśliwskie
I nie tylko myśliwskie
O nemrodach
Fąfara w ostatnim pędzeniu trafił skutecznie zająca, przyjmuje pozę zwycięzcy i mówi do sąsiada -to drugi. -Od rana ? - pyta sąsiad - Nie od 1960 roku.
Myśliwy do myśliwego. -Czy wiesz że w trzy dni strzeliłem 999 zajęcy ? -Już lepiej powiedz 1000. - Sądzisz, że dla jednego zająca będę kłamał ? -
Sędzia do sąsiada. - Jutro mam ciężką sprawe muszę wydać wyrok na recydewistę - kłusownika. Na to sąsiad - tak myślałem bo też z kuchni sędziego zalatuje nieustannie zapach pieczonej dziczyzny.
Skoro świt myśliwy wstaje z łóżka zostawiając śpiącą połowice. Cichutko, aby jej nie bódzić spakował się wziął strzelbę na ramie i wyszedł przed dom, a tu deszcz wiatr szaleje, postał chwilę i pomyślał,-a tam, wracam w taką pogodę psa z domu nie wypędzisz. Cichutko otworzył drzwi rozebrał się i wślizgnął się pod kołdrę gdzie smacznie spała żonka po chwili zaczął się do niej dobierać, na to żona nie otwierając oczu rzekła -a patrz mój głupek w taką pogodę pojechał na polowanie- .
W gronie kilku Nemrodów jeden z nich opowiada swoje wyjście na polowanie. Koledzy wyszedłem na polowanie idę patrzę bażant no to łup i do troka, idę dalej patrzę zając no to łup go i do troka, idę dalej patrzę wilk no to łup i do troka, idę patrzę niedżwiedż no to łup, w tym samym czasie słyszy jak jeden z myśliwych o znacznej posturze cicho szepcze do drugiego kolegi -zaraz mu przywalę - więc nasz bohater stwierdza - do tego misia spudłowałem-.
Wraca myśliwy z polowania do domu i zastaje żonę z kochankiem w pościeli. Odbezpiecza bron i mówi. - Wstawaj sk...synu zaraz ci jaja odstrzelę. Kochanek wstając mówi błagalnie: - Daj mi pan jakąś szansę. - No dobra. Rozkołysz.
Wysoko w górach w lodowej grocie siedzą dwa straszliwe Yeti i obgryzają kosteczki. Mniejszy straszliwy Yeti przerywa na chwilę i pyta większego: - Tato, a powiedz mi, po co my się tak ukrywamy przed człowiekiem, co? Są takie małe! Przecież i tak je w końcu zjadamy! Dlaczego napadamy na nich od tyłu? - Bo widzisz, synku - odpowiada większy straszliwy Yeti, dokładnie oblizując palce - lepiej smakują nie obesrane.
Dwaj myśliwi idą przez las. W pewnej chwili jeden z nich osuwa się na ziemię. Nie oddycha, oczy zachodzą mu mgłą. Drugi myśliwy wzywa pomoc przez telefon komórkowy. - Mój przyjaciel nie żyje! Co mam robić? - woła do słuchawki. Po chwili słyszy odpowiedź: - Proszę się uspokoić. Przede wszystkim proszę się upewnić, że pański przyjaciel naprawdę nie żyje. Po chwili rozlega się strzał. - W porządku - woła do telefonu myśliwy. I co dalej?
Fąfara chwali się sąsiadowi: - Podczas ostatniego polowania ustrzeliłem trzy kaczki. - Dzikie kaczki? - Dzikie to one nie były, ale ta ich właścicielka...
- I co byłeś na polowaniu? - Tak, właśnie wracam z lasu. - Ustrzeliłeś coś? - Oczywiście! - To dlaczego torba jest pusta? - Przecież nie jestem ludożercą.
Dwóch myśliwych spotyka się po kilkunastu latach niewidzenia: -Co tam u Ciebie słychać- zadaje pytanie jeden z nich. - W porządku ożeniłem się-. -To gratuluję Ci, a jak wygląda twoja żona, masz może zdjęcie ?- -Wygląda jak matka Boska zresztą mam zdjęcie, zobacz. - i pokazuje zdjęcie. Na to kolega po zobaczeniu zdjęcia, łapie się oburącz za głowę i z przestrachem w oczach mówi. - O MATKO BOSKA !!.
Mąż telefonuje z polowania do domu: - Kochanie, będę za dwie godziny w domu. - A jak tam łowy? - Przez miesiąc nie będziemy kupować mięsa. - A co upolowałeś? Jelenia? - Nie. - Dzika? - Przepiłem całą pensję...
Przechwala się trzech myśliwych. Pierwszy z nich: - Ja to byłem w Afryce i polowałem na lwy ! Drugi: - A ja to byłem na Alasce i polowałem na łosie ! Na to ostatni: - Chmm, panowie a ja byłem w Norwegii... - A fiordy ty widziałeś? - Fiordy!? Panowie, fiordy to mi z ręki jadły.
W sadzie: - A więc oskarżony przyznaje się, że w czasie polowania postrzelił gajowego? - Tak, przyznaje się. - Czy oskarżony może podać jakieś okoliczności łagodzące? - Tak, gajowy nazywa się Zając
Po polowaniu główny łowczy skrupulatnie podlicza upolowana zwierzynę: - Czterdzieści zajęcy, sześć lisów, trzy dziki, jeden jeleń i jeden naganiacz.
Idzie zajączek lasem i kuleje na jedna nogę. Spotyka go drugi zajączek i pyta: - Co się stało? - Myśliwy. - Postrzelił?- Nie, nadepnął
Początkujący myśliwy przed swoim pierwszym polowaniem pyta gajowego: - Dlaczego naszych naganiaczy nie ma tak długo? - Żegnają się ze swoimi rodzinami
Początkujący myśliwy tłumaczy swojemu sąsiadowi: - Nie ma bardziej chytrych zwierząt od lisa. Wczoraj przez cały dzień tropiłem jednego lisa, a gdy w końcu go zastrzeliłem, okazało się, że to pies
Sławny myśliwy pokazuje znajomemu swoje trofea. Gość zachwycony widokiem licznych poroży, szabli i kłów, nagle woła: - W rogu salonu widzę na ścianie wypchaną głowę uśmiechniętej kobiety - To głowa mojej teściowej. Do ostatniej chwili biedaczka myślała, że chcę ja sfotografować
Na polowaniu: - Do licha, spudłowałem już dziesiąty raz! Chyba palnę sobie w łeb! - A trafisz?
- Dlaczego idziesz na polowanie w stroju wędkarza? - Dla zmylenia zajęcy. Będą myślały, że idę na ryby.
Żona pyta męża: - Kiedy wrócisz z polowania - Kiedy wrócę, to wrócę - To dobrze, ale nie później
Początkujący myśliwy wyrusza na polowanie z dwoma psami. Po godzinie wraca. - Co się stało? - pytają koledzy. Wróciłeś po nowe naboje? - Nie, po nowe psy.
W sklepie myśliwskim sprzedawca pyta kobietę: - Po co pani śrut? Przecież pani nie poluje. - Wepchnę go do cielęciny, a jak jeszcze posypię ją przyprawą do dziczyzny, to goście uwierzą, że mój maż w końcu co upolował.
Myśliwy mówi do kolegi: - Podobno sprzedałeś swego psa myśliwskiego, którego tak bardzo lubiłeś? - Tak. Ostatnio był nie do wytrzymania. Ilekroć opowiadałem historie z moich polowań, kręcił przecząco łbem.
W parku na ławeczce rozmawia ze sobą dwóch starszych panów: - Jakie hobby miał pan w młodości? - pyta jeden z nich. - Kobiety oraz polowanie. - A na co pan polował? - Na kobiety!
- Co i w jakiej kolejności jest najważniejsze dla myśliwego? - Strzelba, pies i żona.
Na polowaniu myśliwy strzela do bażanta, który właśnie poderwał się do lotu. - Trafiłem! - cieszy się myśliwy. Nawet pióra poleciały - To prawda - potwierdza jakiś myśliwy. Pióra poleciały ale razem z bażantem.
Na polowaniu początkujący myśliwy pyta stojącego obok myśliwego: - Jak strzeliłem? - Znakomicie! Gdyby tylko ten jeleń stał trochę bardziej w lewo.
Fąfarowa do męża: -Ile zajęcy zastrzeliłeś na ostatnim polowaniu?-Dwa. -To czemu handlarz dziczyzna przysłał rachunek za zakup trzech?
Na sąsiednich łóżkach leża w szpitalu dwaj myśliwi. Jeden z nich pyta: -Słyszałem, że został pan poturbowany na polowaniu? -Tak. -Jak to się stało? -Idę sobie lasem, patrzę: dziura. Strzelam, a tu wyskakuje z niej martwy zając. Idę dalej, patrzę: jeszcze większa dziura! Strzelam, wyskakuje martwy lis. Idę dalej, patrzę: olbrzymia dziura! Strzelam, a tu wyjeżdża z tunelu pospieszny do Katowic
Lekarz wybrał się na polowanie. Niestety, szczęście mu nie dopisało, więc skarży się gajowemu: -Już kilka godzin strzelam, a żaden zwierz nie padł! -Jest na to jedna rada. Niech pan któremuś z nich przepisze jakieś lekarstwo.
Myśliwy opowiada koledze swoja przygodę łowiecka: -Tego dnia polowałem na zająca. Już miałem go na muszce, gdy nagle z krzaków wyskoczył lis i wbił zęby w kark zająca. Nie zdążyłem wystrzelić, gdy nagle z góry jak pocisk spadł jastrząb, chwycił w szpony lisa oraz zająca i uniósł ich w powietrze. -I co, i co? -Mierzę dokładnie ze sztucera. Strzelam - spada lis. Mierzę drugi raz, strzelam - spada jastrząb. -A zając, co z zającem? -Zając, jak to zając, poleciał dalej...
Baba słucha dowcipu o metodzie na łapanie strusi: - Strusia łapiemy tak: bierzemy łysego faceta, zakopujemy go po szyję w piasku, struś przychodzi i myśli, że to jajo więc siada na nie, wtedy facet łapie strusia itd. Baba przychodzi do domu i opowiada mężowi jak się łapie strusie: - Bierzemy faceta, zakopujemy go w piasku tak, żeby mu wystawały tylko jajka, przychodzi struś i siada na nie żeby je wysiedzieć, wtedy facet łapie strusia. Tylko nie wiem po co ten facet powinien być łysy ??
Myśliwy wrócił z polowania i przyniósł do domu zająca obdartego ze skóry. - Upolowałeś? - pyta się żona - Tak! - A dla czego nie ma skóry? - Wyobraź sobie, że upolowałem go jak się kąpał.
Myśliwy poszedł na polowanie i zobaczył zająca. Podszedł na 50 metrów, przymierzył, strzelił. Dym się rozwiał, zając dalej siedzi. Podszedł na 20 metrów - to samo. Zdenerwował się, przyłożył zającowi lufę do głowy, strzelił... Dym się rozwiał, zając wstaje, otrzepuje się i mówi: - Pojebało Cię??!!
Myśliwy wybrał się na biegun, aby upolować niedżwiedzia polarnego. Po kilku godzinnym oczekiwaniu wreszcie pojawia się niedżwiedż. Myśliwy celuje kilka minut po czym strzela i nie trafia. Za chwile na ramieniu czuje łapę,odwraca się i widzi misia do którego strzelał. Miś mówi: -Wiesz, my tu mamy takie zasady, że jak ktoś na nas poluje i nie trafia to my go gwałcimy. Co powiedział to zrobił. Myśliwy się wkurzył, wrócił do domu, codziennie kilka godzin trenuje strzelanie. No ale minął rok, myśliwy znowu pojechał na biegun, ukrył się i czeka. Po kilku minutach pojawia się ten sam niedżwiedż. Myśliwy celuje, celuje, strzelił - nie trafił. Po chwili czuje łapę na ramieniu,odwraca się a tam stoi niedżwiedż, który mówi: - Wiesz stary zasady znasz, co ja ci będę tłumaczył. Myśliwy się totalnie wkurzył. Wrócił do domu i cały czas trenował. Minął rok i znowu pojechał na biegun. Zaczaił się i po kilku minutach pojawił się niedżwiedż. Myśliwy celuje, pół godziny strzela i nie trafia. Po chwili czuje łapę na ramieniu, odwraca się a tam stoi niedżwiedż, który mówi: - Stary, ty tu chyba nie przyjeżdżasz na polowanie...
Warszawiak poluje na kaczki na Mazurach. Udało mu się ustrzelić jedną na polu należącym do najbogatszego we wsi chłopa. Ten, widząc jak "miastowy" oddala się z ptakiem, podbiega do niego i mówi: - Panie, to moje pole i moja kaczka! - Ale to ja ją ustrzeliłem! - protestuje warszawiak, odbezpieczając flintę. - No dobra, musimy rozstrzygnąć ten problem zgodnie z chłopską tradycja - odpowiada sołtys. - To znaczy jak? - pyta warszawiak. - Kiedy chłopy się kłócą, to się kopią w czułe miejsca. Ten, który wytrzyma więcej kopniaków - wygrywa - wyjaśnia kmieć. - Zaczynaj! - mówi warszawiak i chłop kopie go z całej siły w jaja. Warszawiak pada na ziemie, wyje z bólu i dopiero po kilku minutach, blady jak ściana, wstaje na nogi i szepce: - Teraz... teraz chamie... chamie.... moja kolej! - A bierz pan te kaczkę i idż sobie.
Spotyka się dwóch myśliwych. Jeden mówi do drugiego: - Słuchaj stary, nie wiem co mam zrobić, mój kot sra mi na dywan. - Jak to? - No sra na dywan, potem jeździ tyłkiem po podłodze i rozsmarowuje to wszędzie, nie wiem już co mam robić. Może ty byś coś poradził? - Wiesz co, zwiń dywan i oklej podłogę papierem ściernym. Spotykają się ponownie po dwóch tygodniach. - No i jak? - pyta pomysłodawca. - O człowieku, rewelacja! Jak kocisko rozpędziło się w przedpokoju, to do lodówki już tylko oczy dojechały!
Pijany mąż wraca z polowania do domu o trzeciej nad ranem. Wściekła żona wita go z wrzaskiem w drzwiach. Nakrzyczała na męża i w końcu pyta: - Będziesz jeszcze pił? Mąż coś bełkocze pod nosem. Żona nic nie rozumie. - No, pytam się, będziesz jeszcze pił?!! Mąż znowu bełkocze. - Będziesz pił czy nie?!! - wrzeszczy żona. Na to mąż: - No dobra, nalej jeszcze pięćdziesiątkę...
O zajączku
i innych zwierzakach
Pijany zajączek zasnął pod miedzą. Zwęszyły go dwa wilki i zaczęły walczyć między sobą o przekąskę, tak zajadle walczyły, że wzajemnie się zagryzły. Budzi się zając rano otwiera jedno oko patrzy wilk w kałuży krwi, otwiera drugie oko drugi wilk bez ducha leży. -Niech to szlak. przez ta gorzałę niedługo cały las rozwalę-.
Zajączek chodzi po lesie i chwali się, że pisze pracę magisterską na temat. Dlaczego wilki są głupsze od zajęcy ?. Wilk gdy to usłyszał ruszył w pościg za zającem, dopadł go w krzakach. Zakotłowało się w nich po chwili z krzaków, skowycząc z podkurczonym ogonem wyskoczył wilk, oko podbite, sierść potargana, łapa złamana i cicho skowyczał -zając jest mądrzejszy od wilka-. Za nim wyszedł niedżwiedż i otrzepując łapy powiedział. -Nieważne, kto pisze pracę magisterską. Ważne, kto jest promotorem-.
Przychodzi zając do sklepu żelaznego. -Dzień dobry, czy jest marchewka ? -Nie ma to jest sklep żelazny- odpowiada sprzedawca-. Na drugi dzień zając jest w sklepie i pyta o marchewkę. Po kilkudniowym pytaniu czy jest marchewka ? sprzedawca się zdenerwował i ostrzegł zająca -Jak jutro spytasz się czy jest marchewka ? to ci gwożdziami przebije uszy i powieszę na ścianie. Następnego dnia zając jest w sklepie i pyta. -Są gwożdzie ? -Nie ma-. Odpowiada sprzedawca. -A jest marchewka ?- pyta zając.
Zając chuligan dokuczał małym liskom, że jak zechce to zgwałci im matkę. Liski poskarżyły się lisicy. Lisica się wściekła i postanowiła dać szarakowi nauczkę. Zobaczyła go i ruszyła w pościg za zającem. jednak miała pecha zając przebiegł przez wydrążony pień, a lisica utknęła tak, że wystawał jej tylko zadek. Zając podszedł do niej od tyłu. -Wiesz mój rudzielcu mnie tam specjalnie nie zależy ale skoro już obiecałem twoim dzieciom...-
Zając idzie przez las patrzy, leży pół litra. -O jest co wypić- przechylił butelkę łyknął dwa łyki i padł. Za zającem idzie lisica. -O jest co wypić i jest zagrycha- Ale pociągnęła dwa łyki i padła. Za lisicą nadciągnął wilk popatrzył i stwierdził. -O jest pół litra, jest zagrycha i jest ta ruda dziwka-. Wilk pociągnął dwa łyki z butelki i padł. Wówczas nadciągnął niedżwiedż popatrzył i rzekł. -O jest pół litra, jest zagrycha, jest ta ruda dziwka i jest komu w nosa dać. Ale po dwóch łykach padł i śpi. Rano budzi się zając otworzył oczy, popatrzył dookoła i stwierdził -jak jestem trzeżwy to tchórz, ale jak wypiję to bójcie cię narody-.
Przychodzi zając do baru i mówi: - Barman, są narkotyki? Barman na to: - Nie, nie ma. Na drugi dzień sytuacja się powtarza i ponownie barman odpowiada, że nie ma. Po godzinie barman myśli. - A może zamówię te narkotyki zającowi, skoro tak się dopytuje... Trzeciego dnia zając ponownie przychodzi i pyta się czy są narkotyki, a barman tym razem odpowiada: - Tak. Zając wyjmuje etykietkę i mówi: - FBI
Pewnego dnia Król lew zrobił zebranie i powiedział: Mądre zwierzęta niech idą na lewą stronę ,a ładne zwierzęta niech idą na prawą. Po chwili było już pusto bo niektórzy poszli na lewą stronę a niektórzy na prawą, lew miał już iść ale zauważył na środku żabę więc zapytał: Żabo dlaczego nie poszłaś w żadną stronę? Żaba na to: - Przecież się nie rozdwoję
Niedźwiedź jedzie swoim nowiutkim mercem 160 km/h patrzy a zanim jedzie zając trabantem i pyta: - znasz się na trabantach? - nie! następnego dnia niedźwiedź jedzie 180 km/h, patrzy, a tu zajączek trabantem: - znasz się na trabantach? - nie ! spadaj! 3 dnia niedźwiedź jedzie 220 km/h, już więcej merc nie pojedzie, patrzy, a tu znowu zając trabantem za nim jedzie i mówi: - znasz się na trabantach? niedźwiedź już nie może i mówi: - tak! a zając: - to jak się tu zmienia na dwójkę?
Misiu kupuje sobie motor i jedzie do króliczka: - Króliczku chcesz się kopnąć? - Tak. Jadą 100,200,300 - Króliczku nie zesikałeś się? - Nie! No to króliczek kupuje sobie motor i jedzie do misia. - Misiu chcesz się kopnąć? - Tak. To jadą 100, 200, 300, 400, 500, 600.... - Misiu nie posikałeś się? - Nie! - To teraz się zesraj bo nie mam hamulców
- Zajączku, dlaczego masz takie krótkie uszy? - Bo jestem romantyczny. - Nie rozumiem. - Wczoraj siedziałem na łące i słuchałem śpiewu słowika. Tak się zasłuchałem, że nie usłyszałem kosiarki...
Żyrafa opowiada zajączkowi : - Nawet nie wiesz, jak to wspaniale mieć taką dłuuuugą szyję. Sięgnę wszędzie, do każdej gałązki, a potem... Pomyśl: każdy listek, który zerwę i przeżuję, wędruje potem tak dłuuugo, dłuuugo w dół... Ach... jaka to rozkosz... Zajączek słucha nie reagując. Żyrafa ciągnie dalej : - A gdy przychodzi upał... Idę nad rzekę, pochylam głowę, zaczerpuję wody... Nie wyobrażasz sobie, jaka to rozkosz, gdy zimna, orzeźwiająca woda spływa w dół, chłodząc mnie coraz bardziej i bardziej... Moja szyja rozkoszuje się tym chłodem, centymetr po centymetrze, metr po metrze, a ja wraz z nią ... Ech, gdybyś wiedział, zajączku, jak to wspaniale mieć taką dłuuugą szyję. Zajączek przechyla tylko lekko głowę i pyta : - A powiedz, rzygałaś kiedyś?
Niedźwiedź i zajączek idą przez las. nagle patrzą a tam Wróżka: -Ponieważ mam dziś dobry humor spełnię wam po 2 życzenia No to niedźwiedź z zajączkiem zadowoleni zaczynają: -Niedźwiedź: A ja to bym chciał żeby wszystkie zwierzęta oprócz mnie i zajączka zamieniły się w niedźwiedzice -Zajączek: A ja to bym chciał Motorynkę Wróżka mówi: Już zrobione teraz drugie życzenia - Ponownie Niedźwiedź: A ja to bym chciał żeby te wszystkie niedźwiedzice miały chcicę - No ok zrobione a teraz ty zajączku co byś jeszcze chciał? A zajączek uśmiecha się perfidnie odpala motorynkę i odjeżdżając mówi: - A ja bym chciał żeby niedźwiedź był gejem....
Idzie Czerwony Kapturek przez las i spotyka wilka: -Wilku czemu masz takie duże oczy? - uciekaj nie widzisz że sram!!!
Idzie miś i zajączek na imprezę. Zajączek mówi do misia: -słuchaj, ile razy jesteśmy na imprezie i ty przesadzisz w piciu to potem mnie bijesz. Obiecaj że dzisiaj nie będziesz. Miś: -Ok, niema sprawy. Rano zając budzi się cały posiniaczony, we krwi i bez 2 zębów. Wściekły biegnie do misia i mówi: -Ku...!! Obiecałeś że nie będziesz mnie bić!! A miś na to: -słuchaj zając, poszliśmy na imprezę, ty się napiłeś i zacząłeś szaleć, najpierw zacząłeś mnie bluzgać, że jestem grubym gejem i debilem. Już miałem ci przyłożyć, ale myślę: OK obiecałem... -potem zacząłeś jechać moją dziewczynę, a że to dziwka i puszcza się z każdym w lesie. Ledwo co wytrzymałem, ale: Ok, myślę jesteś napity i w ogóle... -potem czepiłeś sie do mojej matki... ledwo co mnie ludzie utrzymali, ale nic ci nie zrobiłem... -ale jak wróciliśmy do domu, a ty nasrałeś mi do łóżka i wetknąłeś w to gówno 3 kredki i powiedziałeś: JEŻYK ŚPI DZISIAJ Z NAMI!! - to nie wytrzymałem...
Przychodzi króliczek do misia i mówi: - Misiu.. mam do ciebie sprawę. - No słucham Cię , mów .. - No bo wiesz... mam fortepian .. i muszę go wnieść na 10 piętro w wieżowcu... i sam sobie chyba nie dam rady.. - Pomogę Ci wnieść ten fortepian, jeżeli na każdym piętrze opowiesz mi zarąbisty kawał, taki żebym się posrał ze śmiechu... Króliczek pomyślał chwile... i zgodził się... Misiu wciąga fortepian...1 piętro, i misiu mówi: - No teraz opowiedz mi ten kawał... - No dobra... i opowiedział misiowi kawał... i misiu posrał się , ze śmiechu... i tak samo było na 2,3,4,5,6,7,8,9 piętrze... Na 10 piętrze misiu bardzo zmęczony i zasapany powiedział: - No to teraz, na koniec, opowiedz mi najlepszy kawał ze wszystkich... - Stary, jak Ci opowiem, to nie tylko się zesrasz, ale i zrzygasz i zeszczasz ze śmiechu... - Ok, wal... - To nie ta klatka...
Zbliża się zima. Siedzą dwa niedźwiedzie w jamie: -ty, niedługo będzie trzeba zapaść w sen zimowy, wszystkie samice już śpią a mi się tak chce kochać, że nie zasnę. Drugi na to: -no mi też i wiesz wpadłem na taki pomysł żebyśmy się pokochali nawzajem. Zaspokoimy się a i tak się nikt nie dowie. Niedźwiedzie jak postanowili tak zrobili. W tym czasie koło jamy przechodził zając i usłyszał dziwne dżwięki. Zajrzał do jamy i zobaczył odrażający widok. W tym samym momencie zająca zauważyły niedźwiedzie. Zając się wystraszył i zaczął uciekać. Niedźwiedzie na to: -musimy go złapać bo wszystkim rozpowie i będzie straszny wstyd! Niedźwiedzie zaczęły gonić zająca. Ten w biegu krzyczał "nic nie powiem,nic nie powiem!", ale niestety wpadł do przeręmbli i znalazł się pod lodem. Niedźwiedzie na to: -choć go wyciągniemy bo może rzeczywiście nikomu nie powie, a szkoda żeby się utopił. Jeden z niedźwiedzi wsadził łapę do przerębla, pogrzebał w wodzie, wyciągnął bobra i pyta: -bóbr, nie widziałeś zająca? a bóbr na to:-nie widziałem pedały.