Tradycje i Przesądy
Łowieckie
- Język Łowiecki
- Sygnały Łowieckie
- Chrzest Myśliwski
- Pasowanie Myśliwego
- Ślubowanie
- Złom
- Pomazanie Pudlarza
- Pokot
- Król Polowania
- Hubertowiny
- Polowanie Wiligijne
- Polowanie Sylwestrowe
- Odprawa Myśliwych
- Przesądy Myśliwskie
- Pieśń Myśliwska
- Przysłowia Myśliwskie
Myślistwo uprawiane przez wieki całe, jako możliwość zdobycia pożywienia, czy póżniej jako rozrywka, czy też jako zawód, wytworzyło z biegiem czasu własne zwyczaje, wierzenia, przesądy, a też i własne odrębna słownictwo. Język myśliwski kształtowany
i wzbogacany na przestrzeni wieków, nagromadził wiele specjalistycznych wyrażeń które odnoszoł się do techniki polowań, czy do opisu zwierzyny, czy otaczającej przyrody, zrozumiałych tylko dla używających go i jednocześnie wyróżniających ludzi którzy go używali.
Obyczaj ten jakże starodawny jest, a powinien być używany we wspólczesnym środowisku myśliwskim z tym, że współcześnie za jego nieużywanie myśliwy ma zwróconą uwagę, a dawniej za używanie słów potocznych myśliwemu, przeważnie "frycowi" (fryc-nowicjusz), który nie przestrzegał
słownictwa myśliwskiego, nakazywano wdrapać się na drzewo, które wśród ogólnej radości wraz z nim zrąbywano. Inną karą za to samo przewinienie, lub naruszenie innych tradycji łowieckich, wymierzano tak zwaną karę łowiecką.
Winnego przewinień kładziono na ubitą zwierzynę jelenia, sarnę bądż dzika i wymierzano mu trzy płazy kordelasem. Myśliwi stali w krgu, przy pierwszym ciosie wołano "Ho Ho !", jako szacunek dla najstarszego myśliwego z grona, przy drugim razie wołano "Ho Ho !" jako szacunek
dla zgromadzonych w krągu myśliwych, trzeci raz z okrzykiem "Ho Ho !" jako cześć dla szlachetnego prawa łowieckiego. Podczas tego rytuału wszyscy myśliwi chwytali prawę ręką kordelas i wysuwali go na kilka cali z pochwy na znak, że gotowi są stać na straży tradycj
i zwyczajów łowieckich. Temu staremu, od dawna zaniechanemu zwyczajowi zawdzięczamy, że język łowiecki i wiele zwyczajów przetrwało po dzień dzisiejszy.
Jak z pietyzmem odnosili się myśliwi do języka łowieckiego niech świadczy wiersz z XVI wieku Sebastianan Klonowic
Już gębę trąbą zwać u chartów musi,
Kto myśliwskiej polewki zakusi
Zająca, kotka,, ucho już nie uchem,
Musi zwać słuchem
Tłustego skromnym, prędkiego ciekawym
Musi zwać, kto chce być myśliwym prawym
Wiele określeń języka łowieckiego przeniknęło do mowy potocznej, która jest zrozumiała jeszcze przez starsze społeczeństwo, ciekawe jak młodzież zrozumie wiersz Artura Śliwińskiego opisujący zająca:
Dumając o swej doli
Usiadł zajączek na roli
A w utropień nawale
Takie rozwodzi żale
Natura innym błoga,
Dla mnie skąpa i sroga
Dlatego nie pojmują
Wszystkiego mi brakuje
Nie mam nóg tylko skoki,
Kicaniem są me kroki
Myślałby kto, żem głuchy
Zamiast uszu mam słuchy.
Za oczy się dostały
Jakieś wytrzeszcz,gały
Krew mą myśliwi mili
w farbę przeistoczyli
Turzycą zwą włos długi
W miejscu zębów mam strugi
Domy me oficyny,
Ponazywali kotliny
Wszędzie będąc pod strachem
Samiec zowie się gachem
A zajęcze zaloty
Zwą się znowu porkoty
Gdy w rzepaku goszczę
Powiadają, że poszczę
A jak siedzę pod krzakiem
Zwą mnie wtedy leżakiem
Jak po śniegu się włóczę
Utrzymują, że kluczę,
A gdzie stawiam swe stopy
Mówią, że to tropy
Wbiegu zawsze tnę susa,
Bo mi, panie, brak kłusa,
Skromny jestem, nie tłusty,
Gdy się najem kapusty.
Woły, konie, psy, wrony
Mają swoje ogony
Mnie zaś natura wytyka
Kawałeczek osmyka
Żywot mój nieszczęśliwy
Zabija mnie myśliwy
Nawet lisiura jaka,
Pożre mnie sobaka.
Słowem wszędzie mi trwoga
Krzyczą jak na raroga
Nawet pastuch niecnota
Krzyczy na mnia wciąż kota.
Język łowiecki dla osób go nie rozumujących jest archaicznym dziwolągiem, ale dla osób znających go i lubujących się w nim i stosujących, wszyscy zrozumią gdy, któryś z myśliwych powie "- Spójrz Pan, jaki talerz ma ta pani", "- Nie mogę dzisie przyjść, bo moja żona bardzo kniazi " Jednak z punktu widzenia łowiectwa, oraz jego kulturotwórczej roli, najważniejsze jest, aby był ciągle żywy i aby nadal każdy polski myśliwy biegle się nim posługiwał.
Dawny myśliwy nie tylko język łowiecki musiał znać, ale szczególnie musiał rozumieć głos trąbki myśliwskiej. Trąbienie w dawnych czasach było roznaite. Myśliwy musiał rozróżnić, gdyż inaczej trąbiono na "apel", inaczej na "przybywaj", inaczej brzmiała "przygrawka" przed rozpoczęciem łowów, inne dżwięki grała trąbka "w dom", a inne "do sfór", myśliwy musiał rozróżnić "psy spuszczając ze sfory", od "psom się odzywając". Grubum i drżącym głosem dwa razy znaczyło"na grubego zwierza", a trzy razy, kończąc tonem najwyższym "na drapieżnego zwierza". Myśliwy musiał rozróżnić kiedy zwierz gruby ubity, kiedy z jednej kniej mają przejść do drugiej, albo gdy trębacz dawał znać, że mają wracać do domu lub kiedy któregoś z nich brakuje. Tylko przy pomocy trąbki i blisko trzydziestu sposobów trąbienia dawni myśliwi utrzymywali wzorowy ład i porządek na łowach, które były prowadzone przeważnie w gęstych i rozległych kniejach
W obecnej chwili nie stosuje sie juz wszystkich sygnałów łowieckich, ale te które są używane można podzielić na:
- Sygnały użytkowe:
- "Nagonka naprzód"
- "Zakaz strzału w miot"
- "Rosładuj broń"
- "Zbiórka myśliwych"
- Sygnały służące oprawie polowania:
- "Pobudka"
- "Powitanie"
- "Apel na łowy"
- "Na posiłek"
- "Darz bór"
- "Koniec polowania
- Sygnały grane podczas pokotu:
- "Zwierz na rozkładzie"
- "Jeleń na rozkładzie"
- "Sarna na rozkładzie"
- "Dzik na rozkładzie"
- "Lis na rozkładzie"
- "Zając na rozkładzie"
- "Pióro na rozkładzie"
Bardzo starym zwyczajem jest chrzest myśliwski zwyczaj przestrzegany po dzień dzisiejszy. Ceremoni tej poddany zostaje myśliwy, który po raz pierwszy w życiu ubił grubego zwierza. Oczywiście zmodyfikowano tę formę, poprzez wprowadzenie do obrządku chrztu również zwierzynę drobną. Po odtrąbieniu śmierci zwierzyny najstarszy, wiekiem bądż stanowiskiem myśliwy, przypomina mu obowiązki prawego, którym od tej pory staje się dotychczasowy "fryc", po czym odbiera od niego ślubowanie łowieckiej prawości. Następnie adept z odkrytą głową klęka na lewe kolano, wspiera się lewą reką o broń, prawą zaś kładzie na tuszy zwierza.Senior zanurza kordelas w ranie, która powaliła zwierzę , i kreśli nim krzyż na czole pasowanego, przyjmując go w ten sposób do grona "ćwieków", czyli wytrawnych myśliwych, jednocześnie wyypowiadając następującą formułę:
"Zgodnie a wielowiekową tradycją
znakiem farby Cię znaczę
i Darz Bór Ci Zyczę".
Myśliwy odpowiada: "Ku chwale polskiego łowiectwa", a koledzy i celebrujący gratulują mu łowieckiego sukcesu. A dobry obyczaj nakazywał by do końca łowów nie ścierać z czoła farby.
Po strzeleniu pierwszej sztuki zwierzyny grubej należy przeprowadzić w kole ceremoniał pasowania namyśliwego. Zwyczaj ten jest kultywowany na polowaniach zbiorowych i przeprowadzany jest podczas pokotu przed odtrąbieniem zwierzyny, leżącej na rozkładzie. pasowanie podobnie jak chrzest, dokonuje łowczy lub najstarszy funkcją myśliwy obecny na polowaniu. Celebrujący prosi o wysunięcie zwierzyny strzelonej przez pasowanego mysliwego, przed pokot, łbem skierowanym do lini myśliwych. Następnie wywołuje myśliwego przed szereg, który klęka na lewe kolano od strony grzbietowej zwierzyny, trzymając broń w lewej ręce, stopką opartą o ziemię przy lewym kolanie, a prawą kładzie na ranie postrzałowej zwierzyny. Myśliwi oprócz pasowanego stoją z odkrytymi głowami, trzymając kapelusze lewą ręką na wysokości serca, a pasowany kładzie swój kapelusz na ziemi przy łbie zwierzyny. Prowadzący ceremonię dotyka kordelasem ramienia pasowanego, mówiąc:
"Zgodnie z wielowiekową tradycją znaczę Cię farbą zwierzyny
i pasuje na rycerza św. Huberta, bądż prawym i mężnym myśliwym
- Darz Bór!"
Myśliwy odpowiada: "Darz Bór!" i sygnalista gra "Pasowanie"
Podczas odprawy mysliwych, po sygnale "Powitanie"prowadzący polowanie prosi najwyższego funkcją myśliwego obecnego na polowaniu o przeprowadzenie ślubowania. Mistrz ceremonii wywołuje młodego mysliwego wraz z jego opiekunem przed szereg myśliwych. Aby uświetnić ceremonię, celebrujacy może poprosić o udział w niej nestora koła lub mysliwego odznaczonego "Złomem". Ślubujący klęka na lewę kolano, twarzą do celebrującego, mając po prawej stronie szereg mysliwych, trzymając broń pionowo w lewej ręce, stopka oparta o ziemię przy lewym kolanie. Za nim staje opiekun, trzymając prawą rękę na jego lewym ramieniu. Myśliwi zdejmują nakrycia głowy i trzymając je w lewej ręce na wysokości serca. Myśliwy powtarza za celebrującym tekst ślubowania:
"Przestępując do grona polskich myśliwych, ślubuję uroczyście:
przestrzegać sumiennie praw łowieckich,
postępować zgodnie z zasadami etyki łowieckiej,
zachowywać tradycje polskiego łowiectwa,
chronić przyrodę ojczystą
dbać o dobre imię Polskiego Związku Łowieckiego
i godności polskiego myśliwego".
Po wypowiedzeniu formuły myśliwy wstaje, a przyjmujący ślubowanie podaje mu rękę, wypowiadając słowa:
"Na chwałę polskiego łowiectwa do grona myśliwych Cię przyjmuję,
bądż prawym myśliwym, niech Ci bór darzy".
Zebrani na odprawie myśliwi odpowiadają"Darz Bór",a sygnalista gra sygnał "Darz Bór!". Ślubujący dziękuje opiekunowi za poniesiony trud przygotowania do roli myśliwego, a zgromadzonym za przyjęcie do grona myśliwych. Po ceremoni myśliwi wstepuja do szeregu.
Podobny charakter ma zwyczaj "złomu", korym czcimy każdą ubitą sztukę grubej zwierzyny. Złom to krótka gałązka świerku, jodły, dęby lub rośliny typowej dla ostępu, w którym zdobyto zwierzynę. Myśliwy, któremu "zdarzył bór" staje po stronie grzbietowej ubitego zwierza, jego towarzysz, zaś odłamuje złom, część jego wkłada do pyska, jako ostatni kęs, reszte złomu składa na ranie postrzałowej, po czym odrywa kawałek złomu zbroczony krwią i na kordelasie, bądż na kapeluszu wyręcza go lewą ręką myśliwemu, ściskając mu jednocześnie prawicę ze słowami "Darz Bór!". Złom zakłada się za wstążkę kapelusza i nosi do końca dnia.
Na polowaniach zbiorowych ceremonia ta powinna odbywać się przy dżwiękach trąbki myśliwskiej, głoszącej śmierć zwierza, w obecności pozostałych myśliwych, natomiast, gdy pozyskaliśmy zwierza w pojedynkę, czynności tej dokonuje sam myśliwy. Tradycja wymaga by złom odłamywać nie odcinać nożemi i wyręczać przed wypatroszeniem zwierza.
Odwrotnością w/w zwyczajów było "pomazanie pudlarza". Niefortunnemu myśliwemu który spudłował do zwierzyny grubej, mazano twarz czarnym prochem roztartm w wódce. Ten zwyczaj nie jest stosowany obecnie z trzech powodów, nie ma już czarnego prochu, po drugie na polowaniach się nie nosi wódki i po trzecie nie ma już pudlaży na polowaniach. Oczywiście wspominam tylko, że taki zwyczaj kiedyś był. Ale zwyczaj się powoli reaktywuje, jako "król pudlarzy", przypada on myśliwemu, który oddał najwięcej niecelnych strzałów. Jednakże jeden celny strzał anuluje poprzednie pudła. W przypadku jednakowej ilości pudeł "tytuł" przyznaje się myśliwemu, który strzelał śrutem, a w przypadku jednakowej ilości, strzelań kulowych, bądż śrutowych, o przyznaniu króla pudlarzy decyduje pierwszy niecelny strzał. Sygnał dla "króla pudlarzy" jest taki sam jak dla "króla polowania" z tym, że na końcu sfałszowany. I przy ostatnich fałszywych dżwiękach myśliwi ostentacyjnie zakładają nakrycia głowy.
Pokot jest tradycyjnym sposobem zakończenia polowania zbiorowego. Zwyczaj ten powsał nieco póżniej niż wcześniej wspomniane i polegał na ułożeniu ubitej zwierzyny według jej łowieckiej hierarchii. W pierwszym rzędzie układa się wielkie drapieżniki, jak ryś, wilk, w następnych kolejno: jelenie, daniele, dziki, sarny, lisy i inne drapieżniki futerkowe, zając, dziki królik, na końcu "pióro", a więc bażant i inne ptactwo łowne. Zwierzynę układa się od prawej stronu do lewej, zawsze na prawym boku, przy czym co dziesiąta sztuka drobnej zwierzyny wysuwa się o pół długości do przodu. Myśliwi stają w szeregu u czoła pokotu, trębacze ustawiają się za pokotem, a za trębaczami nagonka. Prowadzący polowanie ogłasza rozkład pokotu po czym następuje "odtrąpienie rozkładu" odrębnie dla, każdego znajdującegi się gatunku zwierzyny, z wyjątkiem ptactwa, które odtrąbione są jako "śmierć pióra". Po odtrąbieniu wszystkich gatunków zwierza rozlega się ostatnia fanfara "Darz Bór". Zgodnie ze zwyczajem myśliwi i nagonka wysłuchuje wyników polowania z odkrytą głową, jak również nie wolno "przekraczać pokotu", nie można przejśc pomiędzy ułożoną zwierzyną. Pokot najczęściej odbywał się już po zmierzchu najczęściej przy blasku ognia z ogniska, co zimą na śniegu stwarzało niesamowity klimat i mocno utrwalając w pamięci tą scenerię.
Ogłoszenie "króla polowania" następuje podczas pokotu po jego odtrąbieniu. Króla polowania ogłasza prowadzący polowanie na podstawie wyników polowania. Po jego ogłoszenie król wystepuje z szeregu myśliwych. prowqdzący polowanie gratuluje myśliwemu przyznanego tytułu i w niektórych kołach medal bądż inny podarek upamiętniajacy ów wyczyn. Trębacz gra w tym czasie sygnał "Król polowania". Królem polowania zostaje myśliwy, który strzelił najwyżej położonego w hierarchii zwierza, obowiązuje tutej hierarchia pokotu, bez względu na ilośc strzelonych przez innych myśliwych sztuk, przy równej ilości strzelonych sztuk, o wyniku decyduje trofeum, a przy zwierzynie beztrofeowej decyduje kto pierwszy strzelił daną zwierzynę. W niektórych kołach jest żywa tradycja ogłaszania "króla sezonu łowieckiego" i każde koło indywidualnie ustala zasady uzyskania przez myśliwego tego tytułu.
Już w X wieku myśliwi ardeńscy urządzali w dzień św. Huberta wielkie łowy na jelenie i pierwszą i co dziesiątą upolowaną sztukę oddawano na rzecz klasztoru. W polsce kult św. Huberta rozwinął sią stosunkowo póżno, bo dopiero w początkach XVIII wieku za panowania królów z dynastii saskiej. Jak wynika z zachowanych z owych czasów pamiętników polowanie rozpoczynało się mszą odprawianą w leśnej kaplicy, po której odbywało się polowanie na grubego i drobnego zwierza, po polowaniu wieczorem odbywała się biesiada i uczta. Tradycje hubertowskie podtrzymuje wiele kół, organizując w dniu 3 listopada, bądż w najbliższy wolny dzień od pracy, uroczyste polowanie inaugurujące zimowy sezon myśliwski, polowanie hubertowskie mają charakter symboliczny, ograniczone są do kilku miotów. Na odprawie prowadzący polowanie uroczyście wita zebranych myśliwych, zaczynając od zaproszonych gości, chwilą ciszy czczona jest pamięć zmarłych towarzyszy łowów. Wyjątkowo uroczyście urządzany jest pokot, a wspólne łowy kończy biesiada myśliwska, często uroczystości hubertowskie kończą się wspólną zabawą w towarzystwie pań.
Podobny charakter miały polowania wigilijne, według tych polowań stawiano horoskopy myśliwskie na rok następny, wróżono sukcesy bądż niepowodzenia łowieckie. Były to przeważnie plowania na zwierzynę drobną, aby myśliwi mogli się znależć w domu nim wzejdzie pierwsza gwiazda. Do pięknych zwyczajów należało wykładanie karmy w paśniku, zwykle po zakończeniu polowania. Do polskich tradycji należy zwyczaj dzielenia się opłatkiem i składania życzeń świątecznych, wśród wszystkich obecnych, oraz wybaczanie wszystkich nieporozumień jakie wynikły w mienionym roku. Postny posiłek w tym dniu odbywa się na ogół w łowisku pod gołym niebem.
Posiadają charakter uroczystych wydarzeń w życiu koła. Przebieg polowania noworocznegna na ogół ma charakter symboliczny, ograniczony do kilku miotów, stanowiąc w zasadzie jedynie formę spotkania towarzyskiego. Na zakończenie polowania myśliwi składają sobie noworoczne życzenia. W niektórych kołach, po polowaniach organizowane są spotkania , biesiady lub bale myśliwskie.
Odprawa myśliwych przed polowaniem zbiorowym umożliwia spełnienie wymogów formalnych i porządkowych ułatwiający przebieg polowania, wpływa tekże na jego atmosferę.
Przed przystąpieniem do odprawy sygnalista gra sygnał "Zbiórka myśliwych", podczas tego sygnału myśliwi zbierają się do odprawy, ustawieją sie w szeregu, przy czym na prawej strony patrząc od strony prowadzącego zajmuja miejsca zaproszeni goście. Naprzeciwko myśliwych ustawia się nagonka. Z prawej strony, patrząc od myśliwych zajmuje stanowisko prowadzący polowanie, wraz z pomocnikiem, a po przeciwległej stronie stoi sygnalista.
Podczas odprawy prowadzący polowanie wita gości, myśliwych, nagonkę i łowisko. Wówczas powinno się grać "Powitanie". Jeżeli w polowaniu po raz pierwszy bierze udział nowy adept łowiectwa, to prowadzący prosi, najwyższego funkcją myśliwego spośród uczestników o przeprowadzenie ceremoniału ślubowania. W dalszym ciągu odprawy prowadzący informuje myśliwych o gatunkach, liczbie, płci zwierzyny objętej planem polowania, planowanej ilości miotów, przypomnieć o zasadach bezpieczeństwa na polowaniu, z uwzględnieniem warunków pogodowych i ukształtowania terenu, omówić jakie sygnały łowieckie będą stosowane podczas polowania, jak również przedstawić i pokazać do wglądu psy jakie biorą udział w polowaniu. Dobrym obyczajem jest sprawdzenie ważności legitymacji PZŁ, oraz pozwolenia na broń myśliwską. Prowadzący powinien sprawdzić przydatność nagonki do polowania, zaopatrzyć nagonkę w jaskrawe kamizelki, oraz poinformować wszystkich u kogo znajduje się apteczka. Po wypełnieniu czynności organizacyjnych, można przystąpić do losowania kartek na stanowiska, losowanie zaczynamy od zaproszonych gości. Na zakończenie odprawy grany jest sygnał "Apel na łowy", podczas którego mysliwi udaja się w kierunku pierwszego pędzenia.
W odległych czasach pierwotny myśliwy stykając się z tajemniczą dziką przyrodą, pełen lęku przed nieznanym, wierzył niezbicie w moc nadprzyrodzoną dlatego odprawiał czary i gusła, zjednywał sobie owe siły zawieszając amulety na szyi, wierzył w moc różnych ziół. Amulety były różne części ciała upolowanych zwierząt pazury niedżwiedzie, grandle jelenia, kawałki rogów zwierząt z których wyrabiano naszyjniki. Szczególnie poszukiwanym amuletem była chrząstka z serca jelenia, mająca kształt krzyża. Zresztą nazwana tą chrząstką -kostką św. Huberta. Dawniej moczono groty strzał i włóczni w wywarach z ziół by były celne, po pojawieniu się broni palnej, aby zwiększyć celność kuli należało je odlewać na święconej pszenicy, a gdy fuzja zawodziła w celności należało nabić ją padalcem i wystrzelić, podobno przepis skuteczny, ale stuprocentową gwarancję na celność broni dawało, włożenie między kolbę a lufy młodych liści grochowych, z tym, że liście zebrano z krzaka posadzonego przez strzelca, które wyrosły z trzech ziaren wysianych w paszczy węża na rozstajach dróg. Kiedy już broń była celna należało dbać, aby aby nie utraciła swych właściwości, dlatego nie wolno jej było położyć na łóżku niewieścim, czy obok kobiecego fartucha, a już najgorsze postawić koło miotły, celność przepadała. Szansa na upolowanie zwierza wzrastały niepomiernie, gdy: "Wymieszano w nocniku mocz z wodą spod śledzia, sokiem brzozowym, leszczynowym, osikowym, dodać sadzy,kamfory, ,popiołu z ogona jelenia oraz soli- miksturę oną przetrzymać przez dwie niedziele, a następnie wraz z naczyniem zakopać w środku ostępu, do którego zwierz chciało się zwabić". Inny przesąd mówił "Aby najbardziej rączy chart nie dogonił zająca, powinien myśliwy pierwszy kamień, który ujrzał jadąc konno, przewrócić na drugą stronę", albo "Gdy ktoś zakadzi w puszczy liparem, wówczas zgromadzi się wpobliżu wszelaki zwierz, nie tylko z własnej, ale i sąsiedniej puszczy" pewien chorąży zlitwy miał sposób na szczęśliwy dzień "Wstając rano należy splunąć w prawą rękę, a następnie w prawy but". Szczególną uwagę należało zwrócić na szmaty do czyszczenia broni, aby nie dostała się w ręce zazdrośnika, który umieszczając je na chwile w dziupli starego drzewa, broń czyszczona nią nigdy nie trafi do celu. Najlepszym odczynianiem broni było "plunąć na strzelbę i położyć ją na ziemi, a matka ziemia czary wyciągnie". Bardzo starym, a żywym do tej pory jest zwyczaj łapania za damskie kolano. jest to już szczątkowa forma prastarego obyczaju, który streszcza następująca maksyma "Im grubszy zwierz tym wyżej bierz", dlatego wybierając się na przepiórki pradziadowie łapali za palce u nóg idąc na kuropatwy za kostki, zając -chwytali za kolano, lis- to udo, dzik, jeleń - to inna historia. Wybierając się na łowy patrzono na psa, gdy pies załatwiał swą potrzebę zwrócony do nas przodem, "na puste pole" niepowodzenie murowane, jeśli natomiast odwrócił się do nas tyłem i "robi na torbę" łowy na pewno udane. Współcześnie myśliwy na te przesądy patrzy z przymrużeniem oka, ale wybierając się na polowanie wolą spotkać kobietę z pełnymi wiadrami, niż z pustymi. Wolą również przynajmniej zobaczyć kolano u ładnej panny, niż gdy wiekowa sąsiadka życzy nam udanych łowów. Pamiętajmy jeżeli wyszliśmy z domu nigdy nie wracajmy po zapomniane rzeczy pewne, że będziemy mieli pecha, jeżeli się wrócimy
Wbrew pozorom istnieje bardzo dużo pieśni myśliwskich, najpopularniejszą z nich pewnie wszyscy znaja, a przynajmniej początkowe zwrotki ja przytoczę ją w całości:
Pojedziemy na łów, na łów
towarzyszu mój!
na łów, na łów, na łowy
do zielonej dąbrowy,
towarzyszu mój!
A tam leci zając, zając,
towarzyszu mój!
Puszczaj charty ze smyczą
Niech zająca uchwycą
towarzyszu mój!
A tam biegnie sarna, sarna,
towarzyszu mój!
Puszczaj charty ze smyczą
Niechaj sarnę uchwycą
towarzyszu mój!
A tam biegnie soból,soból,
towarzyszu mój!
Puszczaj charty ze smyczą
Niech sobola uchwycą
towarzyszu mój!
A tam biegnie panna,panna,
towarzyszu mój!
Puszczaj charty ze smyczą
Niechaj pannę uchwycą,
towarzyszu mój!
A teraz się dzielmy, dzielmy,
towarzyszu mój!
Tobie zając i sarna,
a mnia sobol i panna
towarzyszu mój!
A kiedy ci krzywda, krzywda,
towarzyszu mój!
Tobie Tobie siodło a mnie koń,
terazże się ze mną goń,
towarzyszu mój!
A kiedy ci krzywda, krzywda,
towarzyszu mój!
Moja szabla a twój kij,
terazże się ze mną bij,
towarzyszu mój!
Kiedyć jeszcze krzywda, krzywda,
towarzyszu mój!
Twoje gardło a mój miecz,
twoja głowa pójdzie precz,
towarzyszu mój!
Przysłowia Myśliwskie
Myśliwi od wieków dzieli czas na okresy, na czas polowań i okres kiedy zwierzynie powinno się dać spokój i wprowadzili do naszego słownictwa przysłowia, które określały te staropolskie terminy. Za początek polowań uznano koniec żniw i tak jedno z przysłów mówi:" Na św. Bartłomieja po raz pierwszy jęknie knieja " , inny zaś : "Kiedy w kopach stoi zboże, już przepiórki łapać możesz " , " Od św. Michała Anioła trąbka myśliwego do boru woła " , " Kiedy swego czasu goły las nastaje, św. Hubert z lasu obiad cały daje " Koniec zimy to koniec łowów " Sieć ostatnią Trzej Królowie rozpinają po dąbrowie " , " Na św. Kazimierza pokój dla łowców i zwierząt " , przysłowia również charakteryzują samych łowców " Gdzie łów, tam chów " i jest to dewiza jak najbardziej aktualna oraz o zachowaniach samych łowców "Nie mierz strzelbą do nikogo, bo możesz przepłacić drogo ". Przysłowia o kolężeństwie " Bez towarzysza jak bez soli zażywać myślistwa " , " Na zającu Swiat nie stoi ". Przysłowia myśliwskie również uczą języka łowieckiego: " Przy domu psy szczekają, w kniei zaś grają " , " Skromny jak zając w kapuście " , " Młodzik niewolnik, maisz towarzysz, ćwik pan" Czy przysłowia o myśliwych: " Dobry myśliwy zły rolnik " , " Z rybaka, myśliwego, młynarza nie będzie gospodarza " , pewne przysłowia tak się zakorzeniły, że nie wszyscy przypuszczają, że wywodzą się z myślistwa: " Wyrwał się jak filip z konopi " nie kazdy wie, że kiedyś zająca nazywano filip, a jeżeli podczas ucieczki przebiegł przez pole konopi psy już go nie dopadły, traciły węch w konopiach. Od myśliwych również pochodzą różne przysłowia i porzekadła: " Głupi jak zając po ponowie " , "Wziąc kogoś na lep " , " Kluczyć jak zając " , " Wywieżć kogoś w pole " , " Wystawić kogoś na wabia " , " Całować z dubeltówki " .